Kto szuka, ten znajduje!

        W drugim dniu wiosny, gdy tylko poranne mgły opadły i błysnęło słońce, raźno ruszam  na poszukiwanie  oznak budzącej się przyrody. Wypada, należy a nawet mus to jest aby wyczekiwaną wiosnę dostrzec przyrodniczo. Topienie Marzann podobno jest współcześnie niewłaściwe.  W morzu pływa już dostateczna ilość zanieczyszczeń więc jeśli kukła nie do końca ekologiczną jest lepiej ludowego obyczaju zaniechać. No to daję nura w osiedlowy trawnik! I co? Fiołki kwitnące znalazłam, żółte zawilce i niebieskie zdziczałe hiacynciki. Hurra!

100_8759

100_8760

100_8761

        Dalej jest już tylko lepiej! Na bazarku owocowo-warzywnym spotykam pojedyncze pęczki szczawiu i szpinaku oraz stoisko z wiązkami tulipanów. A zaraz potem całe połacie sadzonek kolorowych bratków.

można zdjęcie zrobić bratkom?

ależ proszę, proszę!

        Właściciel kwietnego straganu uczynnie schodzi z kadru i uśmiecha się zachęcająco. Co tam szpinak i kapusta! Do koszyka ładujemy bratki i tulipany. Jak wiosna to wiosna.

 

 

       Ufff… Zacieram upaprane ziemią ręce i z radością patrzę na żółciutkie kwiatki. Ach, jak ja to lubię.

100_8762

Sezon ogrodnictwa skrzynkowego – zaokiennego uważam za otwarty!

Ps  Sąsiedzi uprzątnęli teren przed oknami pod zasiew trawy, wzeszły im posadzone jesienią krokusy i tulipany. Kolejna sąsiadka flancuje właśnie żonkile i cos tam jeszcze. Hurra!!! Może wraca moda na upiększane otoczenia w ramach „społecznych czynów”? Tak jak to bywało ongiś?    Stara wiara nie rdzewieje  oraz wiosenne wspomnienie o społecznym czynie

Logo blogspotowetu też te bratki!

Reklamy

Zimowe pstryk, pstryk!

Dla Druha Mirka z ciepłym pozdrowieniem i serdeczną myślą oraz podziękowaniem za nieustającą pamięć 🙂

        Pstrykać trzeba szybko, zanim śnieg stopnieje. Chlap, chlap! Ruszam dzielnie w miejskie, świeżo posolone, śnieżne błoto!  Zatrzymać zimowe obrazki! Raz jeszcze ucieszyć oczy świąteczną dekoracją! Kto wie kiedy znowu spadnie taki śnieg co zaciapie na mokro obiektyw i przemoczy obuwie fotografa?

Droga prowadząca do centrum miasta wygląda mało miejsko, ale w tym tkwi jej zaleta:)

100_8633

A to już całkiem miejski pejzaż w białej, puszystej szatce

100_8634

100_8636

100_8639

100_8641

100_8642

100_8643

Aj, aj… Ciemno się robi, zmrok zapada. W butach chlupie i „już do odwrotu głos trąbki wzywa” …

100_8645

100_8650

100_8651

100_8652

100_8657

100_8658

A nazajutrz… Spadł deszcz i zmył do zera cały ten biały puch. Buty schną do dziś:)

Czuwaj, Druhu Mirku!

Logo blogspotowetekst i zdjęcia też są w Koszyku

komentarze na blogu głównym

Mrówka obdarowana!

W komentarzach do poprzedniej notki pojawił się taki oto komentarz:

„A czy Mrówka już zakończyła wędrowne zbieranie darów jesieni i układanie ich w kopcu? Ciekawe w czym przechowuje cebulę, orzechy, kasztany… ? Czy ma na wyposażeniu spiżarni worki, mieszki i sakiewki?”

Hmmm… Trochę tak „ni z gruszki – ni z pietruszki” ale skoro rzecz dotyczy spiżarni to ja zawsze przyjmuję wszystkie uwagi z należną powagą i uprzejmie odpowiadam, że zapasy już się kurczą. Cóż, z biegiem dni jesiennych… Słoiki pustoszeją.

100_8311

Sprawa wyjaśniła się błyskawicznie bowiem już wieczorkiem zapukał do drzwi /spiżarni oczywiście/ pewien „pan z hipotetyczną brodą” /w rzeczywistości młodziutki i gładkolicy/ i za potwierdzeniem palcem na tabliczce /och, co za pomysł!/ dał mi paczkę. A w niej… Ubranka dla słoików i słoiczków, wspomniane w tajemniczym komentarzu sakiewki i mieszki cudną nitką misternie wydziergane. O tak!

100_8534

100_8539

Klik, klik, klik hurra! Mrówka cudne mieszki i woreczki do spiżarni ma!

Cooo?  Takie cudności to na królewski stół dawać trzeba!

Tak, tak, tak!