Sztorm na jeziorze

Jest ciepły sierpniowy poranek, wieje słaby wiaterek, pogodne niebo. Czas na żeglowanie. Jesteśmy amatorami dlatego planujemy wypłynąć niedaleko, tak, aby mieć brzeg w zasięgu wzroku.Wiatr popycha żagielek / bo łódka niewielka/ i spokojnie dopływamy do przeciwległego brzegu jeziora. Zaczyna się chmurzyć więc pora wracać.Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać gdy wzmaga się wiatr i wkrótce wieje już tak,że nie można się wydostać ze spokojnej zatoczki na szerszą wodę.Wreszcie udaje się łapiemy wiatr w żągiel — ale nie potrafimy obrać właściwego kursu, znosi nas do brzegu odległego jednak od naszej przystani.Co robić? Pada gęsty, zimny deszcz.Szczękając zębami czekamy na poprawę warunków….ale nie nadchodzi ! Obok jest posterunek WOPR – proszę więc o pomoc i odholowanie do naszej przystani. Młody chłopak, ratownik, chce pomóc  ale ma do dyspozycji małą łódkę z wiosłami. Dzielnie walczy z wiatrem i falą….udaje mu się pokonać ok 10 m i daje się znieść /razem z nami i naszą łódką/ na sąsiednią przystań gdzie być może pomogą już dwóm łodziom? Owszem, zażywny pan ochoczo przywiązuje naszą łódkę do swojej, większej i wartko wiosłuje naprzód. Ciężko, oj ciężko pracuje……udaje się pokonać kolejne 20 m ale właśnie krzyczy,że dalej już nie może i że zostawi nas w pobliskich szuwarach…!!!!!!                    Jak powiedział tak zrobił.

Zostaliśmy więc sami, zmoknięci, zmarznięci i bez szans na samodzielny powrót drogą wodną. Wiatr wciąż szaleje, deszcz leje. Opuszczamy pokład i ze spuszczonymi głowami wracamy pieszo do namiotu. Wieczorem, gdy wiatr się  uspokoił płyniemy wypożyczonym rowerem wodnym po naszą łódkę i holujemy ją spokojnie do przystani… blog_gn_334926_5895586_tr_zglowka_mala_blog

Wszystko dobrze się skończyło na szczęście – ale … brak poczucia bezpieczestwa już nas nie opuścił.

Każda oficjalna plaża ma ratowników WOPR. Coż z tego, gdy dysponują  jedynie malutką łódeczką z wiosłami.W okolicy  jest  kilka sporych, połączonych ze sobą jezior i  nie ma łodzi motorowej? W sytuacji prawdziwego zagrożenia życia, przy silnym wietrze – wiosłowanie do tonącego, nie ma sensu. A może jakieś ukryte motorówki uruchamia się tylko w takich sytuacjach?  Już wiemy, że nas obowiązuje  hasło „turysto pomóż sobie sam!”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s