Napój życia

Ten przepis sprawdza się w ekstremalnie prymitywnych warunkach biwakowych.Pochodzi z czasów gdy nieznane były popularne teraz Coca Cole, Sprity itp wynalazki…

 U w a g a !  Niezbędna jest elementarna znajomość botaniki….

Potrzebny jest kociołek zawieszony nad ogniskiem. W nim zależy zagotować wodę. Do wrzątku wrzucamy mieszankę  świeżych ziół zebranych w okolicy

 

Zbieramy tylko młodziutkie listki oraz kwiatki – musi tego być dużo, jak najwięcej.Zestaw ziela raczej dowolny – unikać należy roślin gorzkich oraz nieznanych.Najbardziej polecam:

listki mięty, młode listki brzozy, rumianek polny, babka lancetowata, listki poziomki i maliny oraz jak najwięcej płatków polnej róży –  wszystko gotować kilka minut wdychając cudny aromat. Można posłodzić do smaku dowolnym produktem  i pić, pić…najlepiej na ciepło, siedząc  przy ognisku i gawędząc o przebytych szlakach.

 ludzik idący

Reklamy

3 myśli na temat “Napój życia

  1. … a ta babka lancetowata to podobno antidotum na czary miłosne, to ja bym jej nie wrzucała do kociołka. A nóż widelec, ktoś zechciałby czarować przy ognisku…No to „komu w drogę temu sznurowało” :)))

    Polubienie

    1. O…nie wiedziałam. Teraz. Już wiadomo dlaczego nikogo nie udało mi się na ten napój „złowić” – tyle lat zmarnowanych!!!!!!Tak to brak wiedzy może pokrzyżować życie….oj……

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s