Po dwóch stronach Alp – część III

         Dolina Południowego Tyrolu przypomina ogromną miskę. Zbocza porośnięte są trawiastymi pastwiskami, a dno, stanowi istne zagłębie plantacji owoców. Ukształtowanie terenu sprawia , że panuje tu niezwykły klimat, kumulacja promieni słonecznych wywołuje odpowiednią temperaturę i zapewnia optymalną ilość światła – słowem – idealne warunki dla wzrostu i dojrzewania owoców. I choć to Italia – uprawia się tu głównie jabłka, grusze, śliwy, morele…ani śladu winnic!

Do przesady wprost soczyste trawy na ogromnych połaciach pastwisk – to pewnie surowiec do produkcji suszu paszowego – bo pasących się krów niewiele !!! A te, które zjadają na świeżo owe wspaniałości, mają prawdziwie szczęśliwe spojrzenia. Gdy kładę się na takim wonnym, zielonym dywanie …… też chciałam być tam taką krową….

Prawdziwa tajemnica urodzaju na tych terenach tkwi w unikatowym systemie nawadniania.

 blog_gn_334926_5895586_tr_pl_tyrol_maly

W wysokich Alpach wieczne lodowce dostarczają masy wody. Ściekają one w doliny naturalnymi potokami. Te masy wody zostały ,już przed wiekami, ujarzmione i ujęte w niezwykły system irygacyjny. Tworzą go sztuczne kanały tzw „w a a l e. Kanały zbudowane  są z różnych materiałów w zależności od ich naturalnego biegu. Czasem są to rowy wyżłobione w skale, czasem rowy ziemne, a czasem wręcz wydrążone pnie drzew. Wykorzystano naturalne prawo grawitacji i pokierowano strumienie wody tam, gdzie plantacje. W odpowiednich punktach zbudowane są zbiorniki, które opróżniają się samoczynnie przemyślnym systemem zasuw i zapadek. Działa to jak mechanizm w zegarze – powodując wytrysk wody w odpowiednim miejscu i czasie. Woda rozprowadzana jest za pomocą systemu zraszaczy umieszczonych na plantacjach owocowych i łąkach. Wszystko pracuje na zasadzie naturalnego pędu wody, nie ma żadnego dodatkowego źródła energii , żadnego komputera ani człowieka regulującego dystrybucję wody.

Wzdłuż biegu ” W a a l i ” wyznaczone są urocze trasy turystyczne tzw „Waalwege”. Co za rozkosz wędrować czując obok ożywczy chłód biegnącej szalonym pędem wody !!! Podziwiam system krętych kanałów, małych wodospadów. Woda jest raz z prawej, raz z lewej strony , czasem pod ścieżką , po której kroczę …a czasem nawet ponad głową ! ! !  Rwący nurt wody powoduje mimowolne przyspieszenie kroku, szybciej, szybciej , już prawie biegnę ciekawa gdzie ten wodny szlak mnie prowadzi…… i…. z rozpędu zapominam zrobić zdjęcie !

Przyjemność kończy się w chwili gdy otrzymuję niespodziewany lodowaty prysznic – zraszacze wytryskują wodę bez żadnego ostrzeżenia ! ! ! Gdy akurat przechodzisz …. trudno !

Masz pecha i mokrą głowę  ! ! ! ! !

 blog_gn_334926_5895586_tr_zraszacz_maly

Jedna z tych uroczych , mokrych tras kończy się w miasteczku Glorenza /Glurns/. Jest to najmniejsze miasto w Alpach. Miasteczko historyczne, podziwiać można zachowane w całości średniowieczne mury miejskie. Ja uwieczniłam jednak figurkę św Floriana , który w Tyrolu ma chyba inne niż w Polsce, zajęcie. U nas patronuje Straży Pożarnej, a tu … o coś walczy /miecz/ oraz waży /waga/… ale figura jest częścią fontanny miejskiej więc….jakaś analogia jest. Któż zrozumie Świętego ?????

 blog_gn_334926_5895586_tr_miasteczko_tyrolskie_male

Reklamy

5 myśli na temat “Po dwóch stronach Alp – część III

  1. Nominowałam ten blog do Kreativ Blogger. Trzeba przestrzegać następujących zasad:• Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger oraz informujemy, kto przyznał nam wyróżnienie.• Nominujemy 4 – 7 lub więcej blogów i podajemy link do każdego z nich.• Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzu na jego blogu.

    Polubienie

  2. Sw. Florian w ikonografii przedstawiany jest najczęściej w stroju rzymskiego oficera ze sztandarem albo z mieczem, także z naczyniem z wodą do gaszenia ognia, lub wprost gaszącego pożar, a także z wagą do ważenia dobrych uczynków. Jest jednym z tych patronów, którzy mocno tkwią w świadomości i tradycji nie tylko u nas, ale także części Europy Środkowej. Początkowo św. Florian był czczony jako obrońca wiary chrześcijańskiej. Piętnastowieczne ożywienie gospodarcze w Europie spowodowało rozwój urbanistyczny miast, co z kolei przyczyniło się do wzrostu zagrożenia pożarowego. Zaistniała potrzeba posiadania patrona, który chroniłby miasta i dobytek od ognia. Na patrona wybrano św. Floriana z powodu jego związków z wodą . Początkowe modlitwy o deszcz przekształciły się w modlitwy o ochronę przed ogniem.Tak więc myślę, że ten tyrolski walczy o to samo i patronuje temu samemu, choć głowy za to nie oddam.

    Polubienie

    1. To wszystko wyjaśnia…nie wiedziałam o tych symbolach św Floriana – tera jestem pewna,że zajmuje się tymi samymi sprawami co u nas. Dzięki za wyjaśnienia.

      Polubienie

  3. Muszę gdzieś kupić taką figurkę św Floriana bo na mojej wsi wisi na każdym domu i strzeże . Tylko mojego zabrali poprzedni właściciele.A wiadomo strzeżonego .Pozdrowienia

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s