Kraina winem płynąca

                            Hola!

To tradycyjne , hiszpańskie powitanie rodzaj naszego popularnego „Cześć „. Nie wiem czy pisownia jakiej użyłam jest poprawna – piszę tak jak słyszę. Nie wiem czy w całej Hiszpanii ale w Katalonii posługują się tym słowem wszyscy bez względu na wiek i stanowisko. Wymawiane radośnie,zawsze z uśmiechem, prawie wykrzykiwane, słychać na ulicy, w sklepach i urzędach. Bardzo sympatycznie brzmi i optymistycznie nastraja….

To podobno charakterystyczne dla południowców….ale cóż się dziwić. Klimat im sprzyja !

Inaczej by chyba brzmiało owe „Hola ” w mglisty , listopadowy , polski poranek…..

Odrywamy się dziś od lazurowego morza i wędrujemy /jedziemy/ nieco w głąb lądu. Krajobraz prawie afrykański. Agawy rosną jak chwasty w szczerym polu. Postanawiam zabrać do Polski jedną malutką Agawę. Próba zerwania „odszczepki” kończy się bolesnym pokłóciem ale Agawa-Hiszpanka ląduje w prowizorycznej doniczce wykonanej z dolnej części butelki po wodzie. W takim opakowaniu, troskliwie otulona hiszpańską ziemią i podlewana dojechała do Polski. Czuje się dobrze i nadal rośnie , a nawet rozmnaża, na moim parapecie…

Winnice…. Te także dobrze się tu czują. Jak głęboko muszą zapuszczać korzenie aby wystarczyło im wilgoci ??? Ziemia tu sucha jak wiór. Co rusz mijamy wyschnięte koryta rzek i potoków. Sucho…..prawie pustynia. A jednak wino się tu produkuje.    I to jakie  ! ! ! !

Gospodarstwa winne są tu wielkości naszych dawnych PGR-ów. Niektóre wyglądają z daleka jak fabryki – obstawione potężnymi silosami i parkingiem pełnym TIR-ów.

W takich wytwórniach są firmowe sklepiki gdzie można gratis degustować owe wyroby. Niekoniecznie kupując. Jeśli ktoś ma fantazję może nasycić się boskim napojem ,gratis, odwiedzając  X  wytwórni….

 blog_gn_334926_5895586_tr_winiarnia_w_hiszpanii

Pomieszczenie do degustacji zwykle ozdobione jest reprodukcjami dzieł Salvodore Dali . Na kontuarze stoją dziwaczne szklane dzbanki z długimi,cienkimi szyjkami. Podobne do konewki do podlewania kwiatów. W każdym dzbanku inny rodzaj wina. Degustuje się w dość egzotyczny sposób. Zawartość konewki wlewa się wprost do otwartych ust nie dotykając wargami naczynia …Sztuka nie lada !!!! Ale nie można zarzucić braku higieny .

Gdy zdecydujemy się na konkretny gatunek wina, podchodzimy do dystrybutora z kranikiem. Samodzielnie nalewamy wino do „czegokolwiek” co mamy ze sobą. Najpopularniejsze są plastikowe kanistry i butelki po napojach.

 blog_gn_334926_5895586_tr_tankowanie_wina

W niektórych wytwórniach dystrybutory wina przypominają te na stacji paliw. I „tankuje” się podobnie używając takich samych „pistoletów”…

Bardzo śmieszne  ! ! ! !

Podjeżdżamy z kanistrami i tankujemy wino !

Jest to, powiedzmy szczerze, wino nie najwyższej jakości ,lecz tak zwane „stołowe” do picia na co dzień. Smakuje bardzo dobrze zwłaszcza w warunkach biwakowych .

Po trudach degustacji….cha, cha….. mogę swobodnie degustować bo jestem pasażerem,a nie kierowcą… szukam ochłody w gaju oliwnym….. 

blog_gn_334926_5895586_tr_oliwki 

            Wracamy nad morze na wieczorną kąpiel. A tu taki obrazek: grupa Radosnych Francuzów stojąc po pas w wodzie raczy się wyławianymi wprost z wody małżami popijając je gęsto szampanem… Butelki tego szlachetnego trunku stoją karnie na występach skalnych .

Dyskretnie wycofujemy się chowając wstydliwie nasze plastikowe pojemniki z winem z dystrybutora…. Cóż… takie życie…

             Hola !

Reklamy

8 myśli na temat “Kraina winem płynąca

  1. A ja przyłączyłabym się do tych Francuzów. A co tam, że winko w plastiku.Bardzo mi się podobały w Hiszpanii knajpki, w których prezentowano każdemu przy stoliku żywe ryby. Pokazujesz palcem, którą wybierasz i czekasz, aż przyniosą ją na talerzu. Trochę to trwa. Czas i głód zabija się popijaniem wody i jedzeniem bułki. Matko kochana, ileż tam tej bułki nakruszonej. Kelner zgarnia ją potem na podłogę.”Hola” też mi się podoba. Najbardziej w wykonaniu malutkich dzieci w wózeczkach. Jeszcze maluch mówić nie potrafi, ale „hola” woła, wyciągając przy tym rączkę do góry.

    Polubienie

    1. dobrze ci mówić : przyłączyć się do Francuzów… i te małże na surowo jeść ???? „Jak już wejdziesz między wrony….” brr….W knajpce hiszpańskiej zdarzyło mi się zamówić danie na „chybił trafił” bo tylko po hiszpańsku było menu. Żadne słowo nie przypominało nic jadalnego…byłam bardzo głodna więc …zaryzykowałam wskazując palcem jakąś pozycję w karcie. Dostałam sałatkę w której dominowały kawałki surowej ryby. Wg mnie jadalna była tylko dekoracja czyli oliwki ….

      Polubienie

      1. No to paskudnie trafiłaś z tym „chybił trafił” 🙂 Może w totolotku się poszczęści. Tylko trzeba prosić kupon na trafił, nie na chybił 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s