Co jest za tą bramą……

          Hotelowy ogród, tarasy, restauracje i plażowe parasole…taki świat luksusu ,ale tuż za bramą tego urlopowego raju…..

Wyjeżdżamy o wschodzie słońca w głąb lądu. Długa droga przez pustynię oglądaną z okien klimatyzowanego autokaru. Czasu na przystanki mało, więc musi wystarczyć to co widzimy z okien.

  A widać prawdziwe życie Egipcjan.         

Jedziemy wzdłuż Kanału Nilu…okolica rolnicza. Przewodnik mówi,że tu są pola uprawne. Widzę drobne spłachetki ziemi  z nędzną zielenią roślin. Oooo…. nie, nie tak wygląda rolnictwo w zasobnej w wodę Europie. Ciężko patrzeć na rachityczne uprawy otaczające rolnicze domostwa. Domy biedniutkie, prawie wszystkie pozbawione dachu , a jeśli już dachy są ,to zamieszkałe przez zwierzęta gospodarskie oraz liczny drób spacerujący po kupkach słomy. Wszystko zarośnięte chwastami, oblepione brudną gliną a może po prostu…gnojem ?      

Z autokaru dobrze nie widać, ale można poznać nędzę mieszkających tam ludzi.

Uroczy , ale i smutny widok dzieci podróżujących na osiołku… Dla turystów to atrakcja , ale ci ludzie tak żyją…  świadomość tego staje się dla mnie nieprzyjemna.

Postój sanitarny.

Na placyku kramy – tubylcy handlują pamiątkami…..nachalnie oferują swoje wyroby , „made in china” zapewne, ciągną za rękawy, podstawiają towar pod oczy, patrząc błagalnie na turystów…

Obok przechadza się wielbłąd / taka miejscowa „Cepelia”/ w towarzystwie egzotycznej Beduinki. Na moment patrzę jej prosto w oczy…niewiarygodnie smutne i nieobecne oczy …..

Wiem , że czeka na „bakczysz” – to jej praca.

Czuję się nieswojo bo myślę: to taki sam człowiek jak ja, czym jestem od niej lepsza , że nie muszę stać godzinami w upale i czekać na litość obcych ludzi ????

Nie mogę znieść smutku jej oczu i uciekam do autokaru. Już wiem, źle się TU czuję w roli europejskiej turystki, nie potrafię cieszyć się swoją  „wyższą pozycją”….Nawet nie zrobiłam  Beduince zdjęcia bo uważałam, że to ją upokorzy. Jest przecież człowiekiem.. a nie figurką na pokaz !

Jesteśmy w wytwórni przedmiotów z alabastru. Przewodnik nazywa to szumnie „fabryką”.

A widzimy taki oto obrazek…   

I znów ściska mnie w gardle.Bo znów błagalne oczy, domaganie się „bakczysz”…za spojrzenie, za pozowanie do foto… znów uciekam !

Za chwilę siadamy do łodzi, które przeprawią nas na drugi brzeg Nilu. Naiwnie szukam wzrokiem krokodyla, chcę dotknąć wody tej Świetej Rzeki….ale już siada obok roześmiany, śliczny, egipski chłopczyk w białej sukience. Coś zagaduje, coś pokazuje gestami – jest bardzo przyjazny i milutki. Popisuje się swoją zwinnością wyskakując na dach łodzi, wprawnie chwyta za ster i pomaga prowadzącemu łódź. Jest taki śliczny !

Czar pryska przy wyjściu : to śliczne dziecko czepia się każdego pasażera domagając się „bakczysz” za swoją …obecność ! Teraz jestem rozgniewana, to mi się nie podoba, to już małe cwaniactwo, które nigdy nie wzbudza u mnie współczucia…

Dobrze,że przed nami już tylko dumne, kamienne Kolosy, pradawne groby Faraonów .

One nie żądają zapłaty za swoją odwieczną na tym świecie obecność . Ulga i chwila prawdziwej zadumy wynikającej z przebywania wśród  kamieni pamiętających czasy swych Faraonów.

Dziwny jest ten świat”…ktoś żyje w nędzy, ktoś inny na to patrzy i nic nie można z tym zrobić… Zdecydowanie niezręcznie czuję się na pozycji Uprzywilejowanej, psuje mi to nastrój. Odpoczywam od  ponurych wrażeń w Hotelu. Tu nie czuję takiej przepaści pomiędzy mną ,a obsługującymi mnie pracownikami hotelu. Oni wydają się zadowoleni ze swojej pozycji, podobno zarabiają dobrze, nie są nachalni i nie domagają się „bakczyszu”. Oni napiwków nie przyjmują !!! To zapewne swoista „elita” w tym społeczeństwie.

Cóż, mrówka, nie nadajesz się do roli „Wielkiej Pani „

 nie do twarzy ci w tej roli….

p.s Więcej zdjęć w Albumie po prawej stronie – kto ciekawy…zapraszam !

Reklamy

4 myśli na temat “Co jest za tą bramą……

  1. taką samą nędzę widać w Tunezji. Chociaż są ludzie nagabujący doś natrętnie to rzeczywiście żal patrzeć na czekających na bakszysz za samą obecność. Przykre to ale prawdziwe.

    Polubienie

    1. Mnie to zepsuło nastrój na dość długo…Natrętswo handlarzy to inny problem. Sami sobie robią krzywdę bo turyści uciekają i niewiele kupują. Ja przez bazar przebiegłam – nie dali mi nawet spokojnie obejrzeć towaru i nie kupiłam nic…stracili trochę grosza..ale jak im to wytłumaczyć ???

      Polubienie

  2. Ale na tych biednych lepiankach często widać antenę satelitarną, w dłoniach ludzi najnowsze modele komórek. Może więc nie wszystkie dobrodziejstwa współczesnej cywilizacji są im potrzebne i pożądane? Może to nie jest w każdym przypadku bieda, a po prostu taki styl życia?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s