Tureckich przekrętów ciąg dalszy

Onet polecił

  turecka polecanka_600px
        Tureczki są sympatyczne, ale często kręcą… oj, kręcą bardzo.  Poprzednio opisywałam manipulację z plażą Kleapatrą. Teraz  wybieram się na wycieczkę i w tym celu penetruję okoliczne Biura Podróży. Jest ich ogromna ilość, wszystkie zapraszają i zachwalają swoje usługi. Każde z nich ma oczywiście inną cenę wycieczek. Coś trzeba wybrać. Ponieważ kryterium ceny bywa zwodnicze, wybieram Biuro polsko-tureckie gdzie rozmawiam z Polką i dostaję szklaneczkę pysznej, mrożonej herbaty z granatów. Ponieważ na zewnątrz jakieś 35 st – zimny napój rozstrzyga sprawę. Rezerwuję wycieczkę 2 dniową do tajemniczej, szeroko reklamowanej Kapadocji.

        Jest to kraina zaliczana do elitarnego grona którejś tam edycji Siedmiu Cudów Świata. Często mówi się o „księżycowym” krajobrazie, bajkowej atmosferze. Kapadocja leży w środkowej części Anatolii. Jest to około 500 km w głąb lądu, od wybrzeża Riwiery Tureckiej kierunek północno wschodni. Aby tam dotrzeć z nadmorskich kurortów trzeba pokonać pasmo wysokich gór Taurus i jechać dalej na północ zaliczając dość znaczą zmianę klimatu. Sympatyczna Pani od „granatowej” herbaty zaleciła zabrać „jakiś sweterek”… Okazało się, że przydatna by była ciepła kurtka, skarpety i buty poważniejsze od sandałków. No ale trudno, troszkę zimna nie zabija chociaż poważne przeziębienie mnie dotknęło na bardzo długo.

        Kapadocja słynie z krajobrazu ukształtowanego przez erozję miękkich skał wulkanicznych tzw. tufu. Sprawcami tego wszystkiego są trzy sąsiadujące wulkany. Osobiście poznałam, z dużej odległości, jednego z nich. Oto on, Erciyes, wiecznie ośnieżony. Tak przynajmniej zapewnia nasz przewodnik.

 

Szczyt podziwiamy odpoczywając w przystani karawan po turecku Karawansaraj. To rodzaj zajazdu dla strudzonych wielbłądów, koni i ich jeźdźców. Elegancka restauracja przypomina raczej świątynię,hi,hi…

 

Na trawniku rozleniwiające poduchy i miękkie siedziska, namiot utkany z wielbłądziej wełny. Taki materiał zapewnia swoisty mikroklimat wewnątrz – efekt klimatyzacji.

 

        Skoro odpoczywamy, to opowiem jak się nasza podróż zaczęła.

Wyjazd miał nastąpić o godz 4.15 więc oczekujemy niecierpliwie, ziewając często z niedospania. Podjeżdża zgrabny mikrobusik i woła głośno: Pamukkale! To jest zaproszenie dla uczestników wycieczki w tamtym kierunku. Czekamy dalej. Ponieważ cenne minuty płyną, a kolejne mikrobusy „Pamukkale” podjeżdżają kilkakrotnie, zgłaszam się pokazując bilet, na którym pisze wyraźnie: Kapadocja! Jesteśmy jednak zgarnięci do tego pojazdu. Kierowca rozpoczyna serię rozmów przez telefon uśmiechając się gęsto do nas. Robi się trochę dziwnie. Jesteśmy sami w mikrobusie pędzącym w nieznanym kierunku, bladym, tureckim świtem. Po kilkunastu minutach zostajemy wysadzeni na jakimś skrzyżowaniu i przejmuje nas inny, większy, autobus. Bez słowa wyjaśnień i zapytań jedziemy dalej. Do następnego, większego skrzyżowania, gdzie znowu nas zostawiają. Niebawem zajeżdża kolejny busik – chyba już docelowy. Dowiadujemy się tego od współpasażerów bo pilot, kierowca milczą jak zaklęci. Jedziemy, przysypiając w budzącym się tureckim dniu. Na pierwszym postoju przewodniczka przemówiła. W polskim języku, ale bardzo czymś zdenerwowana  oznajmia, że dalej z nami nie jedzie. Jesteśmy w lekkim szoku lecz zdeterminowani chęcią ujrzenia Kapadocji karnie wsiadamy do autobusu, który niebawem przystaje.

– teraz wysiadł kierowca… rozlega się jęk rozpaczy jednego z wycieczkowiczów – czy ktoś tu ma prawo jazdy?

        Wtedy, jak wschodzące słońce, wkracza nowy, młody i przystojny Turek. Z wdziękiem i piękną polszczyzną przejmuje dowodzenie nad udręczoną niepewnością wycieczką. Ufff…

 

        Już bezpiecznie i pewnie wchodzimy do podziemnego miasta
Kaymakli. To prawdziwe podziemne, wydrążone w skałach miasto dawało schronienie ludności przed licznymi najazdami prześladowców. Najczęściej na tle religijnym. Podziemne miasto jest położone na kilku poziomach w głębi ziemi. Poruszamy się labiryntem uliczek i przesmyków prowadzących do poszczególnych pomieszczeń: pokoi mieszkalnych, stajni, magazynów, kuchni, a nawet… WC.

 

        To tylko wstęp do dalszych atrakcji, które już wkrótce zobaczymy.

 

 

   tu zdjęcia można powiększyć     

 

       

Reklamy

12 myśli na temat “Tureckich przekrętów ciąg dalszy

  1. Klik dobry Wędrownej Mrówce, która blog swój mocno zaniedbuje:)Nie mogłam doczekać się na tę Kapadocję. Całe szczęście, że dojechaliście, bo pierwsze niepowodzenia organizacyjne wskazywały, że relacji z Kapadocji nie będzie, hi, hi…

    Polubienie

    1. Tak, na początku wyglądało to na jakieś tajemnicze porwanie. Ale wszystko się jakoś ułożyło. Takie małe tureckie zamieszanie. trzeba jednak przyznać, że z tego bałaganu wyszli zwycięsko. Tymi zastępczymi busami goniliśmy właściwy autokar – pościg zgrany i udany. Dlatego wysadzano nas w takich dziwnych punktach jak skrzyżowania, zatoczka pod jakimś mostem itp. Zmiana przewodnika to też był jakiś losowy wypadek niezrozumiały dla uczestników wycieczki.

      Polubienie

      1. Legenda mówi, że jest duchem białego niedźwiedzia. Jakieś ludy ałtajsko-tureckie na tych terenach były, ale czy niedźwiedzie także,? Kto wie…. kto wie…

        Polubienie

      2. coś w tym musi być… Powiązania Bieluchowo-tureckie widać także na półkach sklepowych. Sąsiadują ze sobą serki Bieluch oraz Turek ! Hi,hi…

        Polubienie

      1. Czy zalinkowane u Mrówki blogi też powinny się okopać? Nigdy nie wiadomo, czy sojusznikom coś grozi czy nie… :)))A gwiazdy najlepiej tropić w nocy, a wtedy Mrówki śpią.

        Polubienie

  2. Zwiedzałam Kapadocję rok temu. To miejsce jest bajkowe… Jedna z naprawdę niezapomnianych wycieczek. O ile Turcja była dla mnie sama w sobie egzotyką, to zwiedzając Kapadocję czułam się, jakbym stawiała pierwsze kroki na innej planecie. Bardzo miłe wspomnienie :)http://szczypta-optymizmu.blog.onet.pl/

    Polubienie

    1. Dziękuję Szczypto za poparcie w zachwycie nad Kapadocją. Wkrótce ciąg dalszy opowieści i nowe zdjęcia więc zapraszam i dziękuję za zaproszenie.ps ja też jestem zachwycona Turcją.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s